Jak wygląda rzeczywistość na oddziałach pediatrycznych pod względem covidowym obecnie, a jak wyglądała rok temu?

Pediatra Patrycja Wirmańska: Fala pandemii w sezonie 2021/22 różni się od poprzednich i zgodnie z przewidywaniami wirusologów dotyczy coraz większej liczby coraz młodszych pacjentów. COVID-19 u dzieci może przebiegać nieprzewidywalnie. Jest wielu małych pacjentów, którzy z powodu niewydolności oddechowej i masywnych zmian w płucach wymagają opieki szpitalnej i hospitalizacji, której można byłoby uniknąć, gdyby nie zakazili się SARS-CoV-2. Bardzo ciężkie przebiegi COVID-19 obserwuje się teraz u noworodków. Często dochodzi też do sytuacji nietypowego przebiegu zakażenia, które uderza nie tylko w układ oddechowy, ale także np. w układ nerwowy pod postacią porażeń, niedowładów, zapalenia mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych. Nierzadko COVID-19 zaostrza i zmienia też przebieg innych chorób, z którymi współwystępuje.

Dlaczego rodzice boją się zaszczepić dzieci?

Ponieważ obawiają się długofalowych skutków.

Co by Pani im powiedziała?

Szczepienia przeciw COVID-19, choć dopuszczone dla dzieci i młodzieży od niedawna, oparte są na znanej już od wielu lat technologii. W tym czasie nie obserwowano niepokojących długofalowych konsekwencji szczepień.

Podejrzenia budzi szybki proces dopuszczenia szczepionek do użytku. Jak odeprzeć taki argument?

Pandemia ma zasięg światowy, więc w bardzo krótkim czasie udało się zrekrutować dużą populację osób badanych, które dobrowolnie i świadomie zgadzały się na udział w badaniach klinicznych.

Warto wspomnieć, że w populacji dziecięcej dominowały dzieci medyków. Pośpiech nie oznacza jednak zaniżenia standardów badań. Wręcz przeciwnie.

A co by Pani powiedziała rodzicom, którzy sami się nie zaszczepili i nie chcą szczepić także dzieci?

Pandemia to jest wojna. Szczepienia to obecnie nasza jedyna broń. Nie wygramy, jeśli nie będziemy walczyć. Chory żołnierz tylko nas osłabi na froncie. Każdy zaszczepiony ma dużo większe szanse, że nie zachoruje, a nawet jeśli, to najprawdopodobniej przejdzie COVID-19 bezobjawowo lub skąpoobjawowo. To ważne, bo jeśli mamy mało objawów, jesteśmy niewielkim źródłem zakażenia. Im mniej kaszlemy, tym mniej wirusa rozsiewamy. Ta broń – szczepionki – to najlepiej przebadane leki podlegające restrykcyjnej kontroli. W przeciwieństwie np. do suplementów diety, tak chętnie kupowanych przez rodziców dla wzmocnienia odporności dzieci, które nie podlegają żadnej kontroli.

Szczepionki na COVID-19 dla dzieci są dopuszczone „warunkowo”. Co to znaczy?

Wynika to ze względów formalnych – nie medycznych. Formalnie badanie nadal trwa, ale zakończono etap, na którym udowodniono, że szczepienie jest skuteczne i bezpieczne. Dlatego może być warunkowo dopuszczone do powszechnego użytku pomimo niezamknięcia badania. Podobnie było ze szczepieniami dorosłych.

Jeśli rodzice już chorowali i dziecko prawdopodobni razem z nimi, to jest sens je kłuć?

Jest.

Dlaczego?

Wyobraź sobie, że wirus to taki komar. Gdy dostaje się do organizmu, układ immunologiczny wysyła komórki na zwiad. Te widzą, że komar ma skrzydła i igłę. W każdym razie nasz układ obronny wypracowuje strategię: uciąć wrogowi skrzydła, to nie będzie mógł się przemieszczać i złamać igłę, by nie mógł atakować. Wtedy zaczyna się produkcja przeciwciał, czyli broni do niszczenia skrzydeł i igieł komara. Idzie to powoli, bo układ immunologiczny musi nauczyć się nowej broni. Z czasem doprowadza technikę do perfekcji. I tak dochodzimy do roli szczepień. One są dla organizmu jak intensywny trening lub manewry w warunkach bojowych. W szczepieniu nie ma komara! Są tylko jego skrzydełka i igła. One w żaden sposób nie mogą nas zakazić. To tak, jakbyśmy mówili, że pałka z kurczaka może sama znieść jajko. Kiedy skrzydła i igła komara wejdą do organizmu, to uczy się on, jaką broń wyprodukować i kiedy zakazimy się wirusem, czyli pojawi się komar, układ immunologiczny szybko chwyta za właściwą broń, która zabija wirusa zanim zacznie się namnażać. Jeżeli zaszczepimy się po przechorowaniu, czyli nasz organizm nauczył się już jaką broń wyprodukować, to po prostu wytworzy dodatkowe przeciwciała i tyle. Nic niepokojącego więcej się nie zdarzy. Szczepienie po przechorowaniu COVID-19 jest bezpieczne i skuteczne.

Po co się szczepić skoro po szczepieniu też możemy zachorować?

Osoby szczepione, jeśli chorują, to najczęściej bezobjawowo lub skąpoobjawowo. Ich układ immunologiczny jest wytrenowany do szybkiej produkcji przeciwciał, więc mają zdecydowanie mniejszą wiremię.

Co to znaczy?

Ilość wirusa w ich drogach oddechowych jest zdecydowanie mniejsza. Mają więc mniej objawów, a przez to mniej kaszlą, więc nie stanowią dużego źródła zakażeń innych. Pozwalają więc opanować transmisję wirusa i rozwój pandemii. Osoby zaszczepione najczęściej chorują dlatego, że kontaktują się z pełoobjawowymi chorymi niezaszczepionymi.

Większość rodziców nie chciała szczepić nawet dzieci 12+, a teraz po igłę mają iść 5-letnie kajtki…

Małe dzieci, przepraszam za porównanie, to też żołnierze na wojnie z pandemią. Front ich nie ominie, a nie są tak zaprawione w bojach jak zdrowi dorośli. Ich układ immunologiczny też potrzebuje więc treningu, aby przygotować się na starcie z wrogiem. Dajmy im tę szansę i nie skazujmy na walkę bez broni. Szczepiąc dajemy dzieciom ponad 90 proc. szans na lekki przebieg infekcji, chronimy je przed ciężkimi objawami, koniecznością hospitalizacji i leczenia szpitalnego oraz redukujemy ryzyko zgonu do blisko zera.

Które obawy rodziców są najbardziej pozbawione podstaw?

Nie jest znany żaden mechanizm, w którym szczepienia miałyby powodować niepłodność czy przyczyniać się do karcynogenezy, czyli tworzenia komórek rakowych, a niestety rozpisują się o tym bez końca różne formacje antyszczepionkowe.

Czy można szczepić dzieci, które mają alergię np. wziewną lub pokarmową?

Można, a nawet trzeba. Wstrząs anafilaktyczny czy silna reakcja alergiczna na białko jaja kurzego nie są przeciwwskazaniem do szczepienia przeciw COVID-19. Po szczepieniu lekarz może zadecydować o dłuższym niż standardowe 15 minut okresie obserwacji. Warto podkreślić, że można a nawet należy szczepić dzieci z chorobami współistniejącymi. One ciężej przechodzą COVID-19, więc choroba przewlekła nie tylko nie jest przeciwwskazaniem ale jest nawet wskazaniem do szczepienia. Oczywiście w chwili szczepienia dziecko musi być w fazie remisji, wyciszenia choroby i w dobrym stanie ogólnym. Przed szczepieniem nie odstawiamy leczenia przewlekłego.

To co jest przeciwwskazaniem?

Przeciwwskazaniem jest alergia na składniki szczepionki. Poza tym ciężki stan ogólny i aktywne ciężkie zakażenie.

Czym szczepionka dla dzieci 5-11 różni się od tej dla dorosłych czy dzieci 12+?

Dla dzieci pomiędzy 5 a 11 rokiem życia dopuszczona jest tylko szczepionka Pfizer-BioNTech przeciw COVID-19 Commarnity, ponieważ tylko ten preparat jest w najbardziej zaawansowanej fazie badań klinicznych. Jakościowo nie różni się od szczepienia podawanego dzieciom 12+ i dorosłym. Ilościowo stanowi 1/3 dawki. Dzieciom 12+ i dorosłym podawane jest 30 mikrogramów a dzieciom poniżej 12 roku życia – 10 mikrogramów. Pełny cykl szczepienia to 2 dawki po 10 mikrogramów w odstępie 21 dni. Status osoby zaszczepionej dzieci uzyskają po 7 dniach od ukończenia cyklu szczepień.

Jaki musi być odstęp pomiędzy szczepieniem przeciw COVID-19 a innymi?

Dowolny. Szczepienie przeciw COVID-19 należy do tzw. szczepionek zabitych, czyli możemy je łączyć z inną szczepionka zabitą lub żywą w dowolnym odstępie czasu. Z reguły lekarze zachowują ok. 2 tygodniowy odstęp, żeby nie nałożyły się ewentualne odczyny poszczepienne.

A jakie mogą być objawy niepożądane po szczepieniu przeciwko COVID-19 u dzieci i jak często się pojawiają?

Najczęstsze objawy niepożądane to ból w miejscu wkłucia, rzadziej zaczerwienienie i obrzęk, gorączka i objawy grypopodobne o łagodnym nasileniu takie jak ból głowy, dreszcze, zmęczenie, wymioty, biegunka, bóle mięśniowo-stawowe. W badaniu klinicznym w populacji dziecięcej nie odnotowano ciężkich objawy niepożądanych. Mam tu na myśli epizody zakrzepowo-zatorowe, zapalenie osierdzia czy małopłytkowość. Ogólnoświatowe doświadczenia ze szczepieniem mRNA pokazują, że ciężkie odczyny poszczepienne zdarzają się bardzo, bardzo rzadko.

Wielu rodziców powie: Ale zawsze mojemu dziecku może się to przydarzyć!

Każde szczepienie, podanie leku czy nawet suplementu diety wiąże się z możliwością wystąpienia działań niepożądanych. Te łagodne zdarzają się stosunkowo często te ciężkie - ultra rzadko. W tym miejscu warto rozważyć bilans korzyści i strat. Bardziej boimy się częstych powikłań pocovidowych czy niezwykle rzadkich ciężkich odczynów poszczepiennych? A trzeba pamiętać, że w badaniach klinicznych dzieci zdecydowanie lepiej tolerowały szczepienie niż osoby dorosłe. Pamiętajmy też, że zawsze istnieje ryzyko, że w momencie szczepienia dziecko będzie w okresie prodromalnym czyli przedobjawowym infekcji. Nie jest to przeciwwskazaniem do szczepienia. Jeżeli dziecko po szczepieniu zagorączkuje raz, raczej traktujemy to jako powikłanie po szczepieniu. Jeżeli dziecko będzie gorączkowało przez 3 dni z rzędu – prawdopodobnie wynika to z nowej infekcji, która w momencie szczepienie była właśnie w fazie przedobjawowej.

Jakie są dziecięce powikłania pocovidowe?

Dziecięcym powikłaniem jest PIMS – TS czyli dziecięcy wieloukładowy zespół zapalny związany z COVID-19. PIMS-TS to stan zagrożenia życia, który nie zdiagnozowany na czas i nie leczony właściwie może prowadzić do zgonu. Jak sama nazwa wskazuje, jest to powikłanie wieloukładowe – dotyczy najczęściej przewodu pokarmowego (ból brzucha, wymioty, biegunki), skóry, na której pojawia się wysypka, węzłów chłonnych, które są powiększone, zapalenia spojówek, obrzęku dłoni i stóp, serca (zaburzenia rytmu serca) czy układu nerwowego (silne bóle głowy, zmiany zachowania, drażliwość). Bardzo rzadko dotyczy zaś z układu oddechowego. To wszystko może pojawić się nawet po bezobjawowym przechorowaniu COVID-19. Ale od razu mówię – nie po zaszczepieniu. Nie ma PIMS-TS bez gorączki, która zazwyczaj trwa ponad 5 dni i słabo reaguje na leki przeciwgorączkowe.

Dlaczego rok temu mówiło się, że dzieci praktycznie nie chorują lub chorują bezobjawowo, a teraz co drugie chore dziecko ma COVID-19

Wirus mutuje. Jest na swój sposób przebiegły. Najpierw atakował osoby starsze, obciążone wieloma chorobami. Zabijał i nadal zabija najsłabszych. Dlatego jeszcze raz powtórzę, nie wysyłajmy dzieci na front walki, której nie unikną, bez broni. Szczepmy się!

Jak przygotować dziecko do szczepienie? Da się jakoś oswoić/załagodzić jego strach przed igłą?

Rozmawiajmy! Spokojnie wytłumaczmy dziecku dlaczego chcemy je zaszczepić. Młodszym przeczytajmy książeczki o tej tematyce – jest ich wiele. Pobawmy się w zabawę, w której będziemy się nawzajem szczepić. Młodzież traktujmy z szacunkiem, wysłuchajmy ich argumentów i poszukajmy mądrych, rzetelnych, zgodnych z najnowszymi medycznymi wytycznymi argumentów, jeśli syn czy córka mają potrzebę polemiki.

Jak zapisać dziecko na szczepienie i gdzie są one prowadzone?

Dziecko można zapisać na szczepienie przez Internetowe Konto Pacjenta. Skierowania będą generowane automatycznie przez system na podstawie PESEL-u. W zakładce „Skierowania”, wybieramy „Skierowanie specjalistyczne i do szpitala”. Pokazuje nam się lista wystawionych skierowań dla naszego dziecka, w tym skierowanie na szczepienie COVID-19. W zakładce „Szczegóły” wyszukujemy pasujące nam miejsce i datę. Dzieci można zaszczepić jedynie w punktach szczepienia p/COVID-19, w których do iniekcji kwalifikuje lekarz. Rodzic zostanie tam poproszony o wypełnienie ankiety a dziecko zostanie zbadane pod kątem ewentualnej infekcji. Jeśli na liście nie figuruje skierowanie, nie denerwujmy się, poprośmy o wystawienie skierowania lekarza rodzinnego lub po prostu ustawmy się w kolejce do zaszczepienia a skierowanie wystawi lekarz kwalifikujący do wakcynacji.